Choć pogoda wskazywałaby by inne Święta,
nie mniej życzę Wam
wiosny w sercach i na stole...
No i oczywiście zdrowia, żeby móc się tą Wiosną cieszyć :)
Moje pierwsze wspomnienie z gotowania z Babcią Lusią to budyń. To było w ogóle moje pierwsze doświadczenie z kuchnią chyba, a przynajmniej tak zostało w mojej pamięci. Pamiętam wspomniane ciastka z maszynki i knedle ze śliwkami, które robiłam z Babcią. Pamiętam również, że na śniadanie zazwyczaj jadłyśmy z siostrą bułkę z miodem, która u Babci smakowała zwyczajnie inaczej, lepiej... Czasem, od wielkiego dzwonu była Zupka Nic... a już zupełnie wyjątkowo była zupka nic z piankami... Dziś, gdy zrobiłam to śniadanie, chłopcy krzyknęli - Mamo, to śniadanie pod chmurką jest. Zapraszam :)